Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teksty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teksty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

Niemożliwy



Projekt ten jest niemożliwy, a jednak udaje się go realizować. Udaje się sprzedawać drogo prototypowe produkty retro technologii jak normalne pełnowartościowe produkty. Chociaż w ulotce dołączonej do "produktu" napisali, że nie można wystawiać ich na światło zaraz po tym jak wychyną na nie z otworu wypluwającego kartonik. Napisali tam też, że przez co najmniej 4 minuty należy je wtedy trzymać w ciemności, wtedy wszystko będzie cacy. Zrobiłem jak napisali, ale to dosyć trudne nie wystawiać na działanie światła kartonika, na którym naświetliło się przed chwilą obraz a maszyna, która to robi jest tak skonstruowana, że naświetloną stroną wystawia papier na zewnątrz. No to w sumie przez parę sekund wystawiłem to coś na światło, ale potem zaraz schowałem do ciemnego pudełeczka i wszystko było cacy, po kilku minutach zobaczyłem zarejestrowany obraz - magia fotografii prawie natychmiastowej. No prawie cacy było, bo się jakby nie wywołała cała powierzchnia naświetlona. Ale skoro to w nazwie ma Niemożliwość to musi coś oznaczać. Może to niemożliwe, żeby się tak całe wszystko jak należy zrobiło. Obrazek był fajny, koledze się nawet spodobał to mu go szybko zeskanowałem, żeby miał cyfrową pamiątkę.
Niemożliwe jest jednak możliwe, bo ludzie kupują ten prototypo-produkt i firma otwiera nawet salony sprzedaży na całym świecie i proponuje coraz to nowszy asortyment. Widać tak jest łatwiej niż doprowadzić projekt do stanu nudnej przewidywalnej doskonałości. Niemożliwe jest jednak… niemożliwe, bo po tygodniu obraz na kartoniku się zmienił i ze zwykłej pamiątki zrobił się artystyczny projekt pt. "Znikanie". Możnaby powiedzieć, że to oznaka, że w tym projekcie jest dusza, albo coś… a szczęśliwy posiadacz tego kartonika z zatrzymaną chwilą ma niebywałą okazję szybko się przekonać o tym co to jest przemijanie w wersji lajt.
Dobrze, że zeskanowałem, bo przynajmniej kolega ma pamiątkę na dłużej - może sobie nawet wydrukować i mieć na papierze, jakby dostał oryginał to by miał… sztukę zamiast pamiątki, ale  wątpię czy by to docenił.

sobota, 7 marca 2009

FotoIndex numer 4

Pojawił się nowy numer FotoIndexu, bezpłatnego elektronicznego magazynu o fotografii. Tematem przewodnim jest miasto.
Miasto i ludzie to moje ulubione tematy fotograficzne zarówno w sensie robienia zdjęć jak i oglądania prac innych autorów. Na początek o tym co mnie najmocniej trafiło w tym numerze. Pierwsza część materiału o Cardiff Macieja Dakowicza mną lekko wstrząsnął. Bachanalia, które on ilustruje obnażają brutalnie pustkę życia pełnego imprez, a może raczej pustkę pewnego stałego elementu życia młodych ludzi z Cardiff jakim są weekendowe szaleństwa imprezowe, podczas których nieświadomie się upadlają publicznie. Intymne chwile takie jak sen czy pocałunek w kontekście miejsca gdzie i sposobu w jaki się odbywają przestają być prywatne i szczególne, a zmieniają się w fizjologiczne, pierwotne potrzeby. Nie ma tu miejsca na celebrację, jest szybkie i skuteczne nasycanie się alkoholem, pożywieniem, "miłością" i zabawą. Kontrast pozostałych części opowieści o Cardiff, gdzie obecne są więzi między uczestnikami spotkań w pubie (ludzie dojrzali w wieku średnim czy też starsi) czy domowych imprez ludzi młodych podkreśla zagubienie bohaterów zdjęć z pierwszej części. Najdobitniej pokazuje to zdjęcie okładkowe, gdzie przebrany chłopak wcale nie wygląda na rozbawionego, ale na zagubionego i znużonego nieustającym imprezowaniem.

Materiały z czwartego numeru FotoIndexu dzielą się w moim odbiorze na 2 grupy: takie mówiące o zagubieniu w mieście i braku więzi między ludźmi ("Źródła" Pierzchały, "Uoszington DC" Piechoty, "Rewiry Paranormalne" Biedermana i wspomniana 1sza część materiału o Cardiff) oraz na takie, które przez rejestrowanie codziennych sytuacji pokazują, że w miejskich zbiorowiskach jednak pomiędzy ludźmi nawet obcymi wytwarza się jakaś więź, czasami tymczasowa, ale pozwalająca uniknąć osamotnienia.
Mnie bardziej do siebie przekonują tematy o codzienności. Bardzo dobra jest opowieść o "U-Bahn" Roberta Kresy zamknięta w naturalnej klamrzę. Kadry w niej nie narzucają się, ale z każdym kolejnym oglądaniem zyskują i wciągają w berlińskie podziemia.
"Myjka" J. Nowotyńskiego sympatycznie i z niewymuszonym poczuciem humoru opowiada o ludziach myjących szyby samochodowe na skrzyżowaniach i ich alternatywnym podejściu do zarabiania na życie.
Ujmujące jest podwójne spojrzenie Aleksandra Nowaka i Ewy Respond. Pary zdjęć są dobrze dobrane, dopełniają się nawzajem a nie konkurują ze sobą o uwagę, za to wspólnie i spójnie opowiadają o epizodach z życia codziennego miasta (bodajże Dublina).
Zdjęcia o mieście skupione na architekturze i pejzażu miejskim są jak wcześniej napisałem bardziej o zagubieniu i braku więzi między ludźmi w przestrzeniach miejskich oraz o fenomenie plastycznym jakim elementy architektury są same w sobie. "Źródła", Uoszington" I Rewiry..." zawierają świetne klatki i sprawiają estetyczną przyjemność w oglądaniu. Wszystkie te materiały są spójne i przemyślane. Co prawda "becherowsko-amerykańskie" podejście prezentowane przez J. Pierzchałe wydaje mi się nieco przekombinowane intelektualnie, bo typologie tego typu można ciągnąć w nieskończoność, a poza samym zbieraniem kolejnych okazów i pięknym ich przedstawieniem to do niczego moim zdaniem konstruktywnego nie prowadzi. Natomiast te zdjęcia same w sobie dają niesamowitą przyjemność w oglądaniu.
Najlepsze wrażenie na mnie zrobił z tych trzech materiałów "Uoszington DC". Bardzo do mnie trafił przygnębiającą atmosferą, którą świetnie podkreślają tonacja i technika wykonania zdjęć.
Podsumowując 4 numer FotoIndexu jest bardzo udany - nie ma ewidentnie słabych materiałów, co ciekawsze a co mniej ciekawe w tym zestawie jest raczej kwestią gustu odbiorcy niż poziomu prezentowanych fotografii. Polecam ściągnąć i samemu zapoznać się z tym i innymi numerami FotoIndexu.